
Pewnie wielu z Was myśląc o specjaliście w zakresie żywienia kojarzy od razu zawód dietetyka. W końcu do kogo innego można by się udać, w celu zrzucenia zbędnych kilogramów, jak nie do niego? Otóż dzisiaj chciałabym Wam przedstawić alternatywę, czyli diet coacha lub spolszczając trenera żywieniowego.
Jeśli nie dietetyk to…
Wizyta u dietetyka kojarzy nam się przeważnie z tym, że dokona on jakiś pomiarów, wypyta o różne istotne kwestie, a następnie da nam cudowny przepis na tracenie kolejnych kilogramów – gotowy jadłospis, do którego warto byłoby się zastosować. Oczywiście w teorii jest to dobra metoda. Odchudzanie pod okiem specjalisty jest jak najbardziej zalecane. Co jednak zrobić, gdy wiemy, że nie damy rady trzymać się kolejnych założeń spisanych na kartce, a o 15 nie będzie nam się chciało zjeść łososia w sosie koperkowym, bo go nie lubimy, bo nie mamy na niego ochoty albo po prostu nas nie stać? Wtedy warto zmienić specjalistę i udać się do diet coacha (trenera żywieniowego).
Kim jest diet coach?
Celem diet coachingu nie jest sama strata kilogramów, ale przede wszystkim dotarcie do „głowy” pacjenta. A to nie wiąże się tylko z jadłospisem. Proces odchudzania powinien zacząć się od lepszego poznania siebie przez pacjenta. Powinien on znaleźć rozwiązania, które sprawią, że skupi się on na własnych potrzebach, odnajdzie ścieżkę właściwą dla siebie. Coach ma za zadanie nauczyć klienta zarządzać swoimi emocjami, tak by to on decydował kiedy i co je, a nie robiły to za niego jego emocje. Bardzo często nasze tycie wynika z tego, że zajadamy emocje. Objadamy się z nudów, dla rozrywki, bo nam smutno czy też bo chcemy coś uczcić. Dlatego sam jadłospis nie rozwiąże naszych problemów, a tylko ich skutek. Diet coach wskaże nam właściwy tor i poprowadzi do momentu, aż sami zmienimy swoje dotychczasowe nawyki.

Jak wygląda współpraca z trenerem żywieniowym?
Współpraca z trenerem żywieniowym ma na celu nauczyć klienta świadomego odżywiania. Przede wszystkim skupia się on na tym, by nadać duże znaczenie wykonywaniu jednej czynności na raz. Jedząc obiad przy telewizorze, zjemy więcej, dlatego warto skoncentrować się tylko na spożywaniu posiłku w danym momencie. Duże znaczenia ma także aktywność fizyczna. Dieta to 70% sukces, ale pozostało 30% zależy już ćwiczeń, dlatego nie można o nich zapominać.
Diet coach wraz z pacjentem wspólnie ustala zmiany, które wprowadzi do swojego życia, dzięki którym zmieni swoje nawyki i zachowania. Mają być one długofalowe, a nie na tydzień, czy miesiąc. Dodatkowo uwzględniany jest rytm dnia, czyli to ile dana osoba pracuje, kiedy ma czas na aktywność fizyczną czy przygotowanie sobie posiłku. Wraz z trenerem ustala się priorytety by stopniowo dojść do obranego celu. Ważne jest to by dieta nie zdominowała całego naszego życia, ale była jego uzupełnieniem.
Oczywiście celem nie musi być zawsze strata kilogramów. Do diet coacha może udać się każdy to chce zmienić coś w swoim życiu w zakresie żywienia. Może mieć prawidłową masę ciała, ale chcieć polepszyć swoje samopoczucie – w końcu „jesteśmy, tym co jemy” 🙂 Po wizycie u trenera żywieniowego nasze życie się zmienia, ale następuje to stopniowo i jest dostosowane indywidualnie do nas. Sami decydujemy co się wydarzy, nikt nam niczego nie narzuca, a jedynie wskazuje drogę i tłumaczy dlaczego jest ona słuszna. Po prostu mamy swojego mentora, dzięki któremu wzrasta nasza ocena własnej wartości.
Dietetyk czy diet coach?
Pisząc ten post nie mam na celu odwieźć nikogo od wizyty u dietetyka. Chciałam tylko wskazać alternatywę dla tych, którzy nie potrafią się odnaleźć z gotowym jadłospisem, bo nie do końca rozumieją na czym polegają zmiany w jego życiu. Dietetycy to prawdziwi specjaliści, którzy wiedzą co robią. Posiadają szeroką wiedzę w zakresie dietoterapii i dietoprofilaktyki. Mają oni jednak podejście, które skupia się na leczeniu problemu, a nie przyczyny. Jeśli nie radzimy sobie z emocjami i chcemy coś zmienić, wybierzmy się do diet coacha. Natomiast jeśli chcemy gotową receptę, którą możemy odtworzyć bez większego zastanowienia, to idźmy do dietetyka. Wybór zależy od Was 🙂
