Zamiast zmagać się z grypą lub anginą, lepiej wcześniej przygotować swój organizm do zmieniających się warunków atmosferycznych. Jak to zrobić? Po prostu zahartować swoje ciało!
Jeśli zaczniecie regularnie wykonywać kilka prostych zabiegów, nie straszne będą dla Was żadne choroby w jesienne i zimowe dni:) Ludzkie ciało jest jak stal – krótkotrwałe ochłodzenie ciała zwiększa jego wytrzymałość i pobudza układ odpornościowy do działania. Codziennie, krótkie hartowanie sprawi, że organizm szybo nauczy się reagować na zmieniającą się temperaturę. Można to nazwać taką naturalną szczepionką.
Właściwości hartujące na zimno ma po prostu woda. Jest co najmniej kilka sposobów na jej wykorzystanie. Jednym z nich jest dreptanie w wodzie. Ten sposób można zastosować w domu, wystarczy wypełnić wannę lub dużą miskę wodę tak by sięgała połowy łydek. Następnie należy wejść do wody i deptać, podnoszą stopy powyżej lustra wody. Początkowo warto zacząć nie czasu nie dłuższego niż 1 minuta i stopniowa przy kolejnych razach można wydłużać ten czas (maksymalnie do 5 minut). Potem założyć ciepłe skarpetki i rozgrzać stopy np. biegając po pokoju.
Dobrą metodą jest także zimny prysznic. Na zakończenie np. porannego prysznica polejcie się zimną wodą, wytrzymajcie kilka sekund, a następnie energicznie wytrzyjcie ciała szorstkim ręcznikiem i ubierzcie się. Jeśli zimny prysznic Was przeraża zastosujcie nacieranie. Namoczcie ręcznik w zimnej wodzie, wykręćcie i nacierajcie nim energicznie ciało od nóg w kierunku serca. Zabieg powinien trwać koło 1 minuty. Pobudza on krążenie i ujędrnia skórę.
Innym sposobem na hartowanie jest chodzenie na bosaka. Ten sposób można stosować w domu, a także i na zewnątrz (nawet gdy leży tam śnieg) 😉
Oczywiście to nie wszystkie możliwe sposoby, ale podałam najprostsze z nich. Jeśli macie jeszcze jakieś dobre metody na hartowanie ciała piszcie śmiało 😉
